Menu

Ta człowiek

Sprawy, o których nie powinno się mówić, żeby nie drażnić rekina. Bo może odgryźć nogę. I pewnie odgryzie....

Błąd

martapsipsi

Ostatnimi czasy trzy osoby poprosiły mnie o pomoc w różnych sprawach: w sprawdzeniu tłumaczenia z angielskiego, w tłumaczeniu inskrypcji łacińskich i w przekazaniu informacji. Zaskoczyło mnie bardzo, że wszyscy prosiciele byli przeświadczeni o swojej niekompetencji. Nie nadaję się do organizacji, czuję się winna błędów, moje tłumaczenie jest kwadratowe. Jeśli bym mogła wybierać, to oczywiście wolę pracować z ludźmi, którzy winą za wszystkie problemy świata obarczają siebie a nie mnie. Ale zastanowiła mnie ta plaga niepewności siebie. I niestety jestem skłonna obwiniać za to szkołę, a konkretniej stawianie ocen i karanie za błędy.

Sama po sobie widzę, że czuję się pewnie i dobrze tylko w tych dziedzinach, które nigdy nie były oceniane. Np. języki obce. Uczyłam się angielskiego od dzieciństwa, ale do matury nie byłam w stanie wydusić z siebie ani zdania. Dopiero przed maturą poszłam na kurs przygotowujący do FC i tam się rozgadałam. Potem pracowałam przez osiem lat w ambasadzie Danii, gdzie nie tylko na co dzień gadałam po angielsku, ale też tłumaczyłam na angielski raporty policyjne i inne akty zgonu. Niedawno byłam na dwóch konferencjach naukowych zagranicą i mówiłam (nie czytałam!) referaty po angielsku, podobno bez większych błędów. I nigdy – wiem to na pewno - nie uwierzę, że dobrze znam angielski.... Moje niegadanie przez długie lata zwalałam na mityczną blokadę językową, ale dziś wiem, że to bzdura. Nigdy takiej blokady nie miałam w językach, których uczyłam się poza szkołą, bez ocen: we włoskim i hiszpańskim. Nawet po niemiecku i nowogrecku zaczęłam gadać szybciej niż po temu nieszczęsnemu angielsku.

Każdemu, po kim przejechał walec szkoły, życzyłabym, by wydał kiedyś książkę we własnym ojczystym języku. Ja już wydałam kilka. Za każdy razem profesjonalne redaktorki zachwycały się moim językiem i lekkością pisania i zwracały mi tekst ... z kilkoma poprawkami na stronie :) W szkole dostałabym pewnie trzy z plusem za złe użycie przecinków, literówki czy złą składnię. W życiu wydawnictwa płacą niemałe pieniądze redaktorom, żeby poprawiali teksty przed wydaniem. Bo wszyscy, dosłownie wszyscy bez wyjątku robimy błędy nawet w ojczystym języku.

© Ta człowiek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci