Menu

Ta człowiek

Sprawy, o których nie powinno się mówić, żeby nie drażnić rekina. Bo może odgryźć nogę. I pewnie odgryzie....

Trabant

martapsipsi

Wpadły mi ostatnio w łapy dwa teksty o dzieciach z zespołem Downa. Pierwszy to wywiad z matką takiego dziecka, optymistyczny, ciepły, kończył się stwierdzeniem, że ludzie z zespołem Downa mają unikalne cechy, zupełnie społecznie niewykorzystane. Mają anielską wręcz cierpliwość, którą mogliby służyć np. w szpitalach czy hospicjach godzinami karmiąc chorych łyżeczką, z wielkim zaangażowaniem i bez zniecierpliwienia. Drugi tekst dotyczył szkoły specjalnej, w której większość uczniów to dzieci z zespołem Downa. Największy szok przeżywają rodzice, gdy okazuje się, że ich dziecko nie poradzi sobie w szkole integracyjnej i nie da się dłużej udawać, że nie ma Downa. Autorka oburzała się na zdanie pewnego lekarza: Z trabanta nie zrobi pani porsche.

Kiedy i kto wmówił nam, że wszyscy muszą umieć to samo? Czy to system edukacji, czy kultura, nie wiem. Ale wiem, że to bardzo złe i niebezpieczne założenie. Złe, bo nie pozwala każdemu człowiekowi rozwijać tego, co w nim najlepsze, a niebezpieczne, bo niepotrzebnie stresuje. Jeszcze małym dzieciom pozwalamy się rozwijać po swojemu, chociaż i one mają swoje centyle i tabelki, w których muszą się zmieścić. A jeśli się nie mieszczą, dostają etykietki: nie-pełnosprawne, nie-wyrośnięte, nie-dorozwinięte. Nie twierdzę, że tabelki się nie przydają. Nie raz pozwoliły wychwycić chorobę, którą daje się wyleczyć. Twierdzę, że kult tabelek jest szkodliwy.

Tabelki wieku niemowlęcego przechodzą płynnie w podstawę programową. I tu już nikt się nie zastanawia, do czego dziecko ma predyspozycje czy co je interesuje. Wszystkie dzieci mają opanować przynajmniej minimum określone przez mądre urzędnicze głowy. Jeśli dziecko czegoś nie ogarnie, dostanie etykietkę. A że może być inaczej, widać w szkołach demokratycznych: są tam dzieci, które się uczą pisać późno, bo nie było im to wcześniej do niczego potrzebne. Tam widać, że każde dziecko coś umie i lubi, a czegoś innego nie. Bo jedno jest trabantem, a inne porsche i zmienianie tego na siłę nie dość, że nieskuteczne, to jeszcze psuje samochód.

© Ta człowiek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci