Menu

Ta człowiek

Sprawy, o których nie powinno się mówić, żeby nie drażnić rekina. Bo może odgryźć nogę. I pewnie odgryzie....

Szarozielony

martapsipsi

Ileż to razy słyszałam od osób życzliwych, i to naprawdę życzliwych, po co ty to wszystko piszesz na blogu. O tych pedałach, o habilitacji, o Żydach. Niepotrzebnie się narażasz. Nie bardzo umiałam odpowiedzieć. Bo właściwie dlaczego? Tyle lat siedziałam cicho i było spoko. Nie wiem, naprawdę, nigdy się nad tym nie zastanawiałam. Nigdy też nie myślałam w kategoriach: kogoś to przekona. Chociaż rzeczywiście w sprawie habilitacji chciałam, żeby przynajmniej moi znajomi wiedzieli, jak było. Bo ciężko to wszystko przy winie opowiadać, za długa historia.

A teraz, proszę bardzo, znalazłam podbudowę teoretyczną. :) Jako pilna studentka (choć dość wiekowa, nie ukrywajmy) chodzę na zajęcia z metodyki szkoły wyższej czy jakoś tak. Zajęcia są generalnie o robieniu dobrego wrażenia, oddziaływaniach społecznych itp. A ostatnio było o opinii publicznej. Pan prowadzący opisał następujący eksperyment: w sali posadzono 10 osób, a na stole postawiono szarozielony wazonik. Dziewięć osób miało przykazane uparcie twierdzić, że wazonik jest niebieski. I się okazało, że ta dziesiąta też ZAWSZE mówiła, że jest niebieski. W drugim etapie eksperymentu 8 osób mówiło niebieski, a jedna czarny. A ta dziesiąta ..... szarozielony!!! Taki kurde dowód na to, że jak ktoś jeden ma odwagę wyrazić opinię inną niż większość (nawet nieprawdziwą), to ta odwaga pączkuje. Nie, nie odbiło mi i nie dostałam nagle poczucia misji i chęci zbawiania świata. Ale mam jakiś argument sama dla siebie, że warto iść pod prąd.

© Ta człowiek
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci